Myślozbrodnia. To jest coś, z czym dzisiejsi bolszewicy jeszcze sobie nie radzą. Ale intensywnie nad tym pracują...

Coś się stało z fejsem…

        Nagle. Dosłownie z dnia na dzień. Jeszcze wczoraj siedziałem w tych głupotach, przeglądałem, jak zwykle, od czasu do czasu trafiło się coś ciekawego, a dziś…

        Zaczęło się niewinnie. Jedna ze „znajomych” pożaliła się, że ma nie tylko ograniczone zasięgi, ale też „wyłączyli” jej możliwość komentowania cudzych postów i coś tam jeszcze. Później zauważyłem, że wpisy, które wyświetlają mi się na mojej „osi czasu”, czy jak to się tam nazywa, nagle „zmieniły algorytm”. Sam diabeł raczy wiedzieć na jakiej zasadzie te algorytmy działają, ale z całą pewnością dobierają treści pod kątem moich zainteresowań, czyli podsuwają mi tematy, które zatrzymają mnie przed monitorem na dłużej. Bo o to przecież fejsowi chodzi, prawda?

        Rzecz w tym, że nagle zalała mnie fala tematów, mogących zainteresować np. Żukowską, albo kogoś z różowymi włosami i sporą ilością metalu na twarzy. Tak, jakby algorytm mnie nagle pomylił z osobą, będącą moim kompletnym przeciwieństwem. Ale do rzeczy…

        Artykuły na FB, można z grubsza podzielić na dwie podstawowe grupy. Przy czym należy dodać, że dzieje się tak od niedawna. Jeszcze nie wszyscy chyba zdążyli zajarzyć, o co tu chodzi… 

 


        1. Historie pisane przez AI. Przypominają opowiadania z kolorowych magazynów brukowych, z lat 90, tylko że tamte jeszcze pisali ludzie, a te, tworzy „sztuczna inteligencja”, do której dostęp może mieć byle gówniarz, dysponujący komputerem. To są tak zwane „historie przez życie pisane”, z tym, że z życiem nie mają nic wspólnego. Ich wspólną cechą jest to, że są fałszywe, że wywołują pewne emocje i że jest ich mnóstwo. Jeszcze niedawno, miało toto formę przyciągającego uwagę zdjęcia, na którym zwykle jakieś dziecko prezentowało „dzieło sztuki” i podpis – Mój syn zrobił to sam i jest smutny, bo nikt mu nie pogratulował. „Dzieło”, oraz jego rzekomy twórca, były wykreowane przez AI, a całość miała za zadanie przyciągnąć jak najwięcej ludzi, oczywiście, w pewnym określonym celu. Tym celem najczęściej jest oszustwo, polegające na sprzedaniu jakiegoś nieistniejącego towaru, albo na wyłudzeniu danych personalnych, numeru konta w banku itd., by dokonać rabunku. 

         Dziś, to są historyjki o tym, jak "żebrak przyszedł do drogiej restauracji, jakiś młody manager go wyrzucił kopniakami na ulicę, a ten się przebrał w garnitur (bo to on okazał się być właścicielem) i wyrzucił tego managera...". Albo o tym, jak "gang motocyklowy przyjechał do domu starców, zarządzanego przez chciwych biznesmenów i uratował swojego założyciela, osiemdziesięcioletniego dziadka, zabierając go do siebie, na oryginalnym pierwszym motocyklu tego dziadka, który oczywiście został znaleziony i pieczołowicie odrestaurowany przez chłopaków..." 

        Ta ostatnia historia (naprawdę istnieje) jest do tego stopnia groteskowa, że została zilustrowana "zdjęciem", na którym zamiast "weterana gangu motocyklowego", jest... "Weteran wojenny". Widać sztucznej inteligencji coś się porąbało, a właściciel profilu jest tak tępy, że tego w ogóle nie zauważył.




        2. Drugą ogromną grupą wpisów, są wpisy propagandowe i te, też są tworzone przez AI, czyli przez boty. Kiedyś fejs zatrudniał tzw „trolli”, czyli nierobów, obiboków i pasożytów społecznych, którzy nie mając nic innego do roboty (z tej prostej przyczyny, że pracować im się nie chce), za garść miedziaków, siedzieli przed komputerem i robili za „niezależnych weryfikatorów” (w myśl dostarczonych wytycznych), oraz udawali „głos ludu”. Dziś się już tego nie robi. „Sztuczna Inteligencja” robi to tysiące razy lepiej, skuteczniej i prawie za darmo. Jeden przeszkolony politruk, może wyprodukować w parę godzin, kilkadziesiąt takich botów. Po co one są? Powiedziałem, że są to wpisy propagandowe i te dzielą się na polityczne, religijne, oraz klimatyczne. Wszystkie jednak są podporządkowane reżimowi aktualnej „władzy” i wszystkie mają, w gruncie rzeczy, ten sam cel.

        Polityczne, mają za zadanie ukształtować poglądy ludu, w kwestii polityki. A więc wypromować jednych i zgnoić drugich. Mają Wam powiedzieć, kogo macie kochać, a kogo nienawidzić. Są również po to, żeby „napisać właściwą historię”, od nowa i zastąpić nią, tą prawdziwą. Pamiętacie „1984” George’a Orwella? Pamiętacie „Ministerstwo prawdy”? Jego głównym celem było dostosowywanie przeszłości do aktualnych wytycznych Partii, aby utrzymać wizerunek nieomylności Wielkiego Brata. 




        Oto kluczowe działania Ministerstwa Prawdy (Według przeglądu od AI*, z Google):

Fałszowanie dokumentów: Pracownicy (jak główny bohater Winston Smith) na bieżąco zmieniali treść starych gazet, książek i artykułów, aby pasowały do obecnej linii politycznej.

Kreowanie rzeczywistości (Propaganda): Tworzenie nowej literatury, filmów i materiałów rozrywkowych (tzw. „pornoliteratury”) dla niższych warstw społecznych (proli).

Zarządzanie mediami i kulturą: Kontrola prasy, rozrywki, sztuki i oświaty.

Likwidacja dowodów: Niszczenie wszelkich śladów osób uznanych za „nieistniejące” (ewaporowanych) oraz usuwanie ich nazwisk z archiwów.

Wspieranie nowomowy: Promowanie specjalnego języka, który ograniczał zdolność obywateli do krytycznego myślenia.  

Te wszystkie "naukowczynie, gościnie, laryngolożki, to jest dziś nic innego, jak tworzenie nowomowy. Śmiejemy się, że w PRL-u powstawały takie słowa, jak "zwis męski" (krawat), ale tamto jeszcze zachowywało resztki rozsądku, i co ważniejsze, nikt nie zmuszał obywateli, prawem, do używania tych dziwolągów. A dziś Enoch Burke, irlandzki nauczyciel (poniżej na zdjęciu) ląduje w więzieniu, za to że nazwał chłopca zaimkiem męskim! Wyobrażacie sobie coś takiego w PRL-u?


Enoch Burke, nauczyciel, który nie chciał używać "nowomowy"

* Zacytowałem akurat ten wynik, celowo. Nie dlatego, że ufam AI, ale dlatego, że Wy jej ufacie. Chciałem Wam pokazać, że nawet ta „głupia, sztuczna inteligencja” o tym wie…


        Fałszowanie historii, to nie wszystko. Jest wojna na Bliskim Wschodzie? „Ministerstwo Prawdy” powie Wam, kto jest agresorem. To samo dotyczy „wojny” na Ukrainie. „Winston Smith” i jego kumple, powiedzą Wam, co macie sądzić o prezydencie Trumpie, o Rosji, o Izraelu, o lgbt, o Owsiaku, o Braunie, o polskim premierze i prezydencie, czyli jednym słowem, o wszystkich. Istnieje tysiące profili, czy grup, na portalach społecznościowych (nie tylko na facebooku), które udają partie polityczne, niezależnych dziennikarzy, lub tak zwanych „ekspertów”, którzy podają Wam spreparowaną, jedynie słuszną informację, a Wy macie im wierzyć. Gdybyście chcieli zaprotestować, albo po prostu wyrazić własne zdanie, inne zastępy specjalizowanych botów rzucą się Wam do gardeł i w razie potrzeby, usuną. Po czym można poznać takie boty? Po trzech rzeczach.

        Po pierwsze, są umiarkowanie „kulturalne”. Starają się unikać wyzwisk i rynsztokowego słownika, choć nie zawsze, i unikają bezpośrednich zwrotów, które mogłyby zostać „zgłoszone, jako mowa nienawiści”.

        Po drugie, odpowiadają na prawie wszystkie komentarze. Żywemu człowiekowi nie chciałoby się odpowiadać wszystkim. Bot jednak nie zna pojęcia „niechcenia”. Bot jest niezmordowany i konsekwentny. Oczywiście jest tak zaprogramowany, żeby odpowiadać tylko na komentarze krytyczne, choć też nie zawsze. Klakierzy są mile widziani i czasem nagradzani, stosowną pochwałą, bądź „lajkiem”.

        Po trzecie, każdy bot, choć jest „nikim”, ma od razu setki, jeśli nie tysiące wyświetleń i całe mnóstwo komentarzy. Naprawdę Was to nie dziwi? Pojawia się jakiś „patriota” i zaczyna nadawać np. na prezydenta Nawrockiego. Pod jego paszkwilem natychmiast rozpala się dyskusja, kilka tysięcy wypowiedzi, z których większość, to bluzgi pod adresem prezydenta… Naprawdę w to wierzycie? Przecież to jest tak naiwne, że aż śmieszne. A Wy co? myślicie, że „większość społeczeństwa potępia Karola Nawrockiego”. Nie śmiecie więc się przeciwstawić, bo wiecie, że Was zlinczują, no i spadną wasze własne zasięgi. Tchórzliwie więc wolicie milczeć… 
 

 

        Jest jeszcze jedna cecha, która wyróżnia wszystkie boty, ale także prawdziwych, żywych trolli. Nazwa i zdjęcie profilowe, w którym zazwyczaj roi się od patriotycznych, czy religijnych symboli. W nazwie są takie słowa, jak „Polska, prawdziwy Polak, prawda, bez cenzury, niezależny, i tym podobne…” Nie dajcie się na to nabrać. Prawdziwy patriota nie wstawi sobie w awatar Orła Białego i nie nazwie się „prawdziwym patriotą”, chyba że jest skończonym debilem. Tacy również istnieją i stanowią „armię pożytecznych idiotów”, wspomagających „Ministerstwo kłamstwa”.

         Drugą kategorią wpisów propagandowych, są wpisy religijne. Mają one za zadanie obrzydzić ludziom wiarę w Boga. „Losów narodu nie poznasz inaczej, jak tylko przez dzieje wieków, jakie ten naród przeszedł, i dziejów Kościoła, który szedł z tym narodem. (…) Jeśli przyjdą zniszczyć ten naród, zaczną od Kościoła, gdyż Kościół jest siłą tego narodu.” To powiedział kardynał Stefan Wyszyński…
Historia potwierdziła tę prawdę wiele razy. Zaborcy wiedzieli, że aby złamać Polaków, trzeba uderzyć w ambonę i szkołę. Komuniści rozumieli, że dopóki ludzie klękają przed ołtarzem, nie uklękną przed partią. Dlatego inwigilowali, zamykali, ośmieszali, próbowali korumpować. 

         Dziś metody są subtelniejsze. Nie ma już więzień dla biskupów. Jest za to nieustanna erozja autorytetu. Nie ma cenzora z pieczęcią, jest przemysł pogardy. Nie ma dekretu likwidującego Kościół, jest powolne wypłukiwanie sacrum z przestrzeni publicznej. Kościół nie jest atakowany dlatego, że jest słaby. Jest atakowany dlatego, że wciąż jest ostatnią instytucją, która mówi: Są granice. Jest dobro i zło. Jest prawda, która nie zależy od sondaży. Dla świata, który chce sam definiować moralność, to przeszkoda. Dla ideologii, które rozbijają wspólnotę na zbiór jednostkowych tożsamości, Kościół jest niewygodny, bo przypomina o wspólnocie zakorzenionej w historii, kulturze i wierze. Dlatego atak nie musi wyglądać jak prześladowanie. Wystarczy:

– ośmieszyć,
– zrelatywizować,
– przedstawić jako opresję,
– odciąć młode pokolenie od tradycji.

        Zatrzymam się nad tymi wpisami religijnymi, a raczej „antyreligijnymi”, bo to bardzo ciekawe zjawisko i całkiem świeże, w każdym razie w tej postaci. Chciałoby się zapytać – Czy diabeł ma konto na facebooku? Oczywiście, że tak! Mało tego, właśnie on jest twórcą tego dziadostwa. Jeśli wiemy, że piekło dąży do zniszczenia Człowieka, wszelkimi dostępnymi środkami, to było by co najmniej dziwne, gdyby nie korzystało z najnowszych zdobyczy techniki. Kiedyś ta instytucja nie dysponowała mediami, mogła co najwyżej okłamywać ludzi bezpośrednio, ale to wymagało ogromnej ilości pracowników, gdyż jeden diabeł był w stanie obsłużyć tylko jednego człowieka na raz, chyba, że miał pod ręką całą rodzinę, wtedy załatwiał hurtowo kilka osób. A dziś? Wystarczy omamić jednego lewackiego aktywistę, albo aktywistkę, z dostępem do internetu, żeby okłamać za jednym zamachem tysiące… 
 

 

          Takich antychrześcijańskich, oślepionych przez demona, opętanych wściekłością ludzi, jest legion. Mówię tu oczywiście o tzw mediach społecznościowych. Bardzo groźne jest to, że ciężko ich rozpoznać, gdyż ukrywają się oni, jak bestie odziane w owcze skóry, pod nazwami sugerującymi, że mamy do czynienia z Kościołem Katolickim i w ogóle, z Chrześcijanami.

          Te nazwy, to „Kościół Katolicki (sic!), FaceBóg, Przyjaciele Jezusa, Tematy Biblijne, Dyskusje o Biblii, Prawdziwy Kościół, Prawdziwi Chrześcijanie, i tak dalej…” Działalność tych piekielnych agentów, jest dwojaka. Po pierwsze, prowokują oni dyskusję, rzucając jakiś chwytliwy temat, na przykład „aborcję”, albo „finansowanie Kościoła przez państwo”, czy sprawę religii w szkołach. Oczywiście, taki temat MUSI wywołać awanturę i podzielić komentujących na dwa przeciwne sobie obozy. Tylko że z jednej strony, mamy setki uczestników, którzy dosłownie zioną ogniem takich bluźnierstw, że nie da się tego czytać bez zgrzytania zębami. I to są w większości boty (czemu wyróżniłem to zdanie pogrubioną czcionką? Ponieważ to bardzo ważne, o czym powiem później), z drugiej strony, są ci, którzy właśnie nie wytrzymali i spróbowali się sprzeciwić bluźnierstwom. Jest ich garstka. 

         Mamy też trzecią grupę, to są tak zwani „pożyteczni idioci”, którzy nie mają własnego zdania, ponieważ nie posiadają mózgu. A ponieważ na wszelki wypadek wolą się ustawić po stronie „mądrzejszych”, więc wybierają większość, czyli te boty. 




         Metodę tą przetestowały przeróżne sekty, zwłaszcza ta najgroźniejsza, pochodząca z Chin („Kościół Boga Wszechmogącego”), ścigana w kilku krajach za liczne oszustwa, uprowadzenia, a nawet brutalne morderstwa. Na profilu o nazwie takiej jak np. „Kocham Jezusa” pojawiał się wpis, kompletnie idiotyczny (choinka wystrugana z drewna, obok chłopiec z siekierą i tekst – upiekłam to ciasto sama, ale nikt mi nie pogratulował), a pod nim od razu, dosłownie w kilkanaście sekund od opublikowania, kilkaset komentarzy i tyleż reakcji. Rzecz jasna samych serduszek, czyli takich, które najbardziej zwiększają zasięgi. Komentarze są beznadziejne, najczęściej są to jakieś „słitaśne” gify, Di Caprio bijący brawo itd., albo teksty w rodzaju – Świetnie! Super! Czy w przypadku wpisów religijnych, „Niech ci błogosławi Jezus Chrystus i Maryja…” 

         Tak, oni wiedzą, że się na to dacie złapać, przynajmniej część z Was. Możecie im nabluzgać, kazać wyp….ć, zadać jakieś merytoryczne pytanie, a i tak dostaniecie odpowiedź „Niech ci Bóg błogosławi w tym pięknym dniu…” Najczęściej, po chwili dostaniecie też prywatną wiadomość z propozycją spotkania… Pisałem już o tym tutaj 


         Facebook i oszuści z niego korzystający, bardzo szybko się zorientowali, jakie to jest skuteczne narzędzie. Proces zaczął się rozwijać lawinowo. Trzeba ośmieszyć jakiegoś księdza? Zdementować „plotki” na temat szkodliwości masztów 5G? Albo przedstawić we „właściwym świetle” poglądy pani profesor Cichosz? To jest łatwiejsze, niż się Wam wydaje. Nie trzeba zatrudniać całej armii trolli, ani tak zwanych „niezależnych weryfikatorów”. Wystarczy spuścić ze smyczy „sztuczną inteligencję”, a ona wyprodukuje tysiące profili, na których „ekspert” w danej dziedzinie, powie Wam, jak wygląda „prawda”. Boty potwierdzą to w licznych reakcjach i komentarzach, paru kretynów będzie się wstydziło powiedzieć, że „król jest nagi”, żeby przypadkiem nie uznano ich za głupców i jest „pozamiatane”.

        Facebook kreuje świadomość społeczną. A ponieważ większość populacji siedzi całymi dniami na fb, więc „Ministerstwo kłamstwa” ma ułatwioną robotę. Myślę, że gdyby nagle ludziom wyłączyć to gówno, to stałoby się coś takiego, jak w filmie „Wallie”, gdy tym wszystkim grubasom na statku kosmicznym, wyłączono monitory. Oni dopiero wtedy dostrzegli, że jest jakiś świat poza internetem. Ten film, to tylko disneyowska kreskówka dla dzieciaków (stworzony, zanim jeszcze Disney stał się tęczowy), ale zaskakująco prorocza.



 

         Ostatnią kategorią propagandy, są wpisy klimatyczne, czyli te, które rozpowszechniają kłamstwo o rzekomym „globalnym ociepleniu”. Nie będę tutaj dementował historii owego kłamstwa, ponieważ każdy rozsądny człowiek, używający rozumu, dobrze wie, że to jest jeden wielki szwindel. Poza tym napisano na ten temat całkiem sporo obszernych publikacji, nagrano setki filmów i wywiadów z liczącymi się naukowcami, więc nie ma sensu wyważać otwartych drzwi. Mogę jedynie polecić książkę – Zielone Oszustwo, słynny bestseller, autorstwa Marca Morano, w której znajdziecie wyczerpujące kompendium, wszystkiego co tylko powinniście wiedzieć, na temat klimatu i bolszewików, którzy z rzekomej „troski o środowisko”, wypowiedzieli wojnę całej cywilizacji.

         Jak wyglądają takie „wpisy klimatyczne”? Tak jak wszystkie inne, tylko że mają znacznie większą rzeszę wielbicieli. Tu, boty nie muszą „odwalać roboty” za autora, sama tematyka przyciąga wystarczającą liczbę głąbów, którzy potrafią się jedynie przykleić do asfaltu i histerycznie wrzeszczeć, że „planeta płonie”. Albo weźmy elektryczne samochody… Nikt tego już nie chce kupować, firmy, które przestawiły się na produkcję elektryków, niemal zbankrutowały, więc producenci desperacko próbują opróżnić zapełnione po brzegi fabryczne parkingi. Na próżno…

 

          Nic więc dziwnego, że pewnego dnia, portale społecznościowe, z facebookiem na czele, dosłownie zalała powódź profili i stron, „miłośników motoryzacji” i „dziennikarzy motoryzacyjnych”, którzy zaczęli opowiadać historie, jak to „zrobili swoją Teslą dwadzieścia tysięcy kilometrów na jednym ładowaniu” i jak sprawna jest „aktywna ochrona biologiczna” (cokolwiek to znaczy), dzięki której ci głupi użytkownicy diesli konali w konwulsjach, podczas gdy oni cieszyli się czystym, górskim powietrzem… Ciekawe jest to, że każdy taki profil od razu ma pod każdym wpisem kilka tysięcy reakcji i setki komentarzy. Ciekawe jest też to, że większość komentujących (botów), bezkrytycznie przyklaskuje, żeby nie powiedzieć – liże d… - autorowi. Ten oczywiście odpowiada, na niemal każdy komentarz, nigdy nie traci panowania nad sobą i co najbardziej irytuje, jest bezczelny i pewny siebie. To jest ta specyficzna pewność siebie, charakterystyczna dla botów. Po tym też można je rozpoznać.  

        Krótko mówiąc, to demon. A więc nie wygracie z nim, nie pokonacie go na argumenty, nie możecie go nawet obrazić. A jeżeli podejmiecie dyskusję, poniesiecie klęskę. Jedyną metodą obrony przed nim, jest całkowite zignorowanie go. Jednak to jest jak walka z mityczną Hydrą. Na miejsce jednej odciętej głowy, wyrastają trzy nowe. I Wy jesteście sami, bo stado baranów, wyposażonych w mózg, ale pozbawionych inteligencji, cieszy się jak dzieci, że może Was przy okazji skopać, jak psa, w komentarzach, a tych profili jest setki. I co rusz powstają nowe…

 

        Inny przykład… Mafia z Brukseli, przygotowuje się do wprowadzenia całkowitego zakazu używania pieców i kominków, żeby wziąć Was za mordę i zabrać wam tę resztkę wolności, jaka Wam jeszcze została. Bo już nie możecie decydować, jak się leczyć, jak mają być edukowane wasze dzieci, nie wolno Wam używać niektórych słów (wolność słowa została zniesiona), nie macie prawa do swobodnego praktykowania waszej religii, nie macie prawa używać takiego środka transportu, jaki Wam odpowiada, jeszcze tylko uporczywie ogrzewacie się drewnem i to „nielegalnym”, no i możecie myśleć. Te skurwysyny z Brukseli nie śpią po nocach i zastanawiają się, jak zabronić Wam i tego. Rozpoczęli więc kampanię oszczerczą, pod adresem tych krnąbrnych „trucicieli”, którzy ośmielają się jeszcze używać kominków i pieców kaflowych.

        I znów, „fejs” zalała powódź „ekspertów” i „bojowników o czyste powietrze”, którzy piszą sążniste artykuły, o „trucicielach narodu, o „dymiarzach”, ilustrując to grafikami przedstawiającymi wściekłych, upartych staruchów, palących w tych swoich piecach, oraz konające niemowlęta, w scenerii spowitej dymem i trupami ścielącymi się gęsto, niczym na wojnie… Ostatnio nawet widziałem profil o nazwie „stolarz polski”, gdzie rzekomy rzemieślnik żali się, że „napalił w warsztacie w kominku, bo pożałował pieniędzy na źródła energii odnawialnej i teraz ma meble pokryte sadzą, więc pyta użytkowników, jak to wyczyścić”. I te BARANY, radzą! Użyj takiego płynu, a takiego, weź gąbkę, taką jak są w Aldim, a nie te z Biedronki… W którymś momencie odzywa się „stolarz”, który mówi, że „pozbył się tego dymiącego pieca i założył pompę ciepła, a teraz jest szczęśliwy, powodzi mu się dobrze i potroił liczbę klientów, dzięki czemu koszty pompy ciepła mu się zwróciły, a za nadwyżkę, kupił sobie Teslę, amen…”

 

        Wyobrażacie to sobie!? Lud te bzdury czyta i lud w to WIERZY!!! To jest tak nieprawdopodobne, że aż fascynujące. A jednak się dzieje!

        Obawiam się, że nie ma ratunku. Polityka, wiara, klimat… Czegokolwiek byście się nie dotknęli, oni Wam powiedzą, co macie robić. I niestety, ale taki na przykład „fejs”, zmienił się, tylko w ciągu ostatnich kilku tygodni, nie do poznania. To już nie jest miejsce, gdzie możecie pochwalić się swoimi zdjęciami, albo opowiedzieć jakąś ciekawą historię. NIKT Was nie wysłucha. Nie będziecie mieli zasięgów, a jeśli już jesteście „sławni” i wypracowaliście sobie popularność, jeszcze przed zmianami, to będą Was banować i nakładać kary, tak długo, aż Was zniszczą całkowicie. I wtedy zostaną na fb WYŁĄCZNIE boty i lewackie aktywiszcza. Ten moment jest już bliski…

        Konkluzja jest następująca: NIC, z tego co widzicie obecnie na facebooku, nie jest już prawdą. Jeśli jeszcze została jakaś, to jest to prawdopodobnie ktoś z waszych znajomych, bo nowe treści, inne niż „jedynie słuszne”, po prostu do Was nie dotrą. To właśnie dlatego, od paru dni wyświetlają mi się posty i profile, które można określić jednym słowem. Gówno… Lewackie, śmierdzące, kłamliwe gówno. Albo to była „próba generalna”, albo już się rozprawili z wszystkimi prawdziwymi ludźmi.

 

        Czas więc strzepnąć pył z sandałów i opuścić tą kloakę. Ja sam, założyłem parę lat temu konto na fb, bo chciałem odnaleźć moją kuzynkę, z którą straciłem kontakt. Ostatecznie znalazłem ją w inny sposób, ale konto zostało, a ja niedawno odkryłem, że spędzam na tym oglądaniu głupot, coraz więcej czasu. Nosiłem się już wiele razy z zamiarem porzucenia fejsa, ale demon jest sprytniejszy. Od czasu do czasu trafiałem na kogoś interesującego, zawarłem jedną, czy dwie pożyteczne znajomości, dowiedziałem się paru interesujących rzeczy, które mi się nawet do czegoś przydały. I to jest ten „lep”, który wciąż mnie tu trzyma. Teraz jednak, wszystko się zmieniło. Wiem, że raczej nikogo tu już nie poznam i niczego się nie dowiem. Z facebooka znikły bowiem, wszystkie interesujące treści. Zostały zastąpione armią botów, mających za zadanie formatować wasze mózgi. Większość z Was jest z tego zadowolona, ale ci, którzy uporczywie jeszcze myślą, nie mają już czego tutaj szukać. Nawet strony, które wcześniej znaliście, np. Demotywatory, czy Komputer Świat, zostały przejęte przez lewaków. Posty publikowane przez nich, to zwykła lewacka propaganda i plucie na wartości. Lewactwo je kupiło, bo znany tytuł przyciąga ludzi i czyni wpisy bardziej wiarygodnymi. Takiej okazji bolszewiki nie mogły przepuścić…

 


         Pora się rozstać. Nie jakoś gwałtownie, nie od razu likwidując wszystko. Ale powoli, możecie zacząć przenosić meble, gdzie indziej… Ja jestem już z grubsza spakowany…

Komentarze

Popularne posty